Podobno obecnie studiuje około 70% młodzieży. Czyżby to oznaczało, że mamy tak zdolne pokolenie, bo jeszcze ze 20 lat temu na studia szło około 10% maturzystów. Czemu zawdzięczać ten boom na studiowanie? Na pewno na ten fakt wpłynęły szkoły wyższe, które powstawały jak grzyby po deszczu.Przeważnie są to uczelnie prywatne, a za naukę płaci się czesne. Ich siedziby to duże ośrodki akademickie, miasta średniej wielkości, gdzie istnieją od lat państwowe wyższe szkoły, a także w miasta powiatowe, w których powstają filie uczelni albo też samodzielna wyższa szkoła. Często studia wyższe w takich szkołach kończą się licencjatem lub uzyskaniem zawodu inżyniera, z możliwością kontynuowania nauki w renomowanych „świątyniach wiedzy” lub innych prywatnych uczelniach. Szkoły wyższe wypuszczają więc co roku rzesze absolwentów z dyplomami, które można sobie powiesić na kołku, bo pracy zgodnej z zawodem i wykształceniem nie ma. Tak rodzą się frustracje młodych ludzi. Czy to znaczy, że lepiej nie studiować? Czy lepiej skończyć dobrą zawodówkę i zdobyć popłatny zawód? Może i lepiej, ale zawodówek też nie ma. Tak więc szkoły wyższe jeszcze długo nie będą cierpieć na brak kandydatów do studiowania.

www.escargot.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here